
– Czuję się jak we Włoszech! – krzyknęłam z zachwytem, bo zupełnie nie spodziewałam się tego, co zobaczyłam.
– No widzisz, a nie bardzo chciałaś tu przyjeżdżać- zaśmiał się Łukasz i dał mi kuksańca w bok.
– Owszem, jak zwykle zbałamuciły mnie opinie…- Czytałam, że zbyt dużo tutaj kiczu, przepychu i bazaru. Spodziewałam się więc co najmniej tłumów pielgrzymów, straganów z wodą święconą w plastikowych butelkach i ogólnie takiego mocno odpustowego klimatu. Być może jednak fakt, że był dopiero koniec marca i sanktuarium odwiedzaliśmy w dzień powszedni spowodował, że kościół zwiedzaliśmy tylko my. W środku trwały prace konserwatorskie, ale nawet odgłosy zakłócające ciszę nie były w stanie zburzyć tej atmosfery spokoju i zadumy, która mnie wypełniła. Mieliśmy nawet niebywałe szczęście, że trafiliśmy na takie prace, bo chłopcy przykucnęli w jednej z ławek i jak urzeczeni wpatrywali się w robotników, dzięki czemu mogliśmy nieśpiesznie obejrzeć wszystkie freski, rzeźby i złocenia. A jak przystało na „perłę baroku” jest ich tutaj mnóstwo! To niesamowite, ale bogate i różnorodne dekoracje zachowały się tutaj w stanie prawie nie zmienionym.


Mnie najbardziej urzekły krużganki pokryte freskami, którymi otoczona jest świątynia. Przywiodły mi na myśl wszystkie włoskie kościoły, które odwiedziliśmy.
– Jak tu pięknie! Mimo tego całego przepychu i rozmachu wyczuwa się tutaj taką religijną surowość. I jeszcze ta gra świateł i cieni! Widziałeś te rzeźby w drewnie i kamieniu, te obrazy i zdobienia?
– Zdecydowanie. To nie tylko miejsce kultu, ale też dzieło sztuki. Widać, że cały ten kompleks miał zachwycać.
– Ciebie zachwycił?
– Na pewno doceniam te imponujące i misterne zdobienia, ale wydaje mi się, że kościół powinien być skromniejszy…Może się mylę, ale ostatnio Święta Lipka stała się miejscem bardziej wypoczynkowym niż religijnym. Więcej tu turystyki niż duchowości.
– Też jesteśmy turystami. Ale mówisz o tym, że wiara nie potrzebuje tego całego splendoru? Pewnie masz rację- powiedziałam bez przekonania, bo właśnie nieśpiesznie, któryś raz z kolei przemierzaliśmy zachwycające krużganki.
– Mamo, a po co ktoś tutaj zamontował te szyby? Żeby nie dało się wyjść? – zapytał Olaf w pewnym momencie, wpatrując się w cień pod jego nogami, przedstawiający jeden z symboli znajdujacych się na szklanych osłonach, którymi zabezpieczono krużganki. Mieliśmy dzisiaj piękny słoneczny dzień i promienie rozświetlały całe wnętrze, sprawiając, że czuliśmy radosne uniesienie. Być może spowodowane budzącą się do życia wiosną, a może jeszcze czymś innym, bardziej ulotnym…
– Wiesz, że cały ten kompleks został zbudowany na bagnach?- Olaf zrobił zdziwioną minę i pokręcił głową- Tak, i niestety przez to jest tutaj bardzo wilgotno, a wilgoć źle wpływa na te wielobarwne obrazy. Te przezroczyste osłony mają je chronić.
– Acha! Rozumiem, ładne te obrazy, wyglądają jakby były prawdziwe.
– O to autorowi chodziło właśnie. Dobrze, że to zauważyłeś- uśmiechnęłam się i pogłaskałam go po głowie. Zawsze cieszy mnie, kiedy chłopcy wykazują zainteresowanie miejscami, do których przyjeżdżamy.
– Szkoda, że nie udało nam się trafić na prezentację organową, słyszałam że to niesamowite przeżycie i uczta dla uszu. Ponoć taki koncert przyprawia o dreszcze- zwróciłam się do Łukasza.
– To te z aniołkami grającymi na instrumentach?- Łukasz się zaśmiał- Mają ponoć ponad 320 lat! Ale ktoś miał kiedyś fantazje.

– Tak, przyjedziemy tutaj na pewno raz jeszcze. Tylko tak jak teraz, poza sezonem. W sezonie ciężko tutaj zaparkować, choć jest kilka parkingów w okolicy. I wtedy chyba trudnej o tą specyficzną atmosferę zadumy, kiedy całą wieś wypełnia jarmarczny klimat- westchnęłam. Powoli zbliżaliśmy się do wyjścia. Przez ogromną kutą bramę opuszczaliśmy Sanktuarium.
– I jak chłopcy, podobało Wam się?- chyba nie ma wycieczki żebym nie zadała tego pytania. Staś, który bawił się patykiem w wąskim potoku na parkingu przed świątynią pokiwał głową, a Ignacy stwierdził, że lubi remonty i musimy tutaj częściej przyjeżdżać. Tylko Olaf zapytał rzeczowo – Mnie się podobało, tylko ta nazwa taka śmieszna, Święta Lipka…Co to ta lipka? To jakieś imię?
– Nie, nie imię, ale z powstaniem tego miejsca i jego nazwą wiąże się legenda. Na! Nawet kilka legend! Chcesz posłuchać?
– Jasne!
Powoli szliśmy w stronę kampera. Złapałam Olafa i Ignasia za ręce, a Łukasz wziął Stasia na barana. Nie mieliśmy daleko do parkingu, mimo to zaczęłam opowiadać…
– Według jednego z podań w Zamku Krzyżackim w Kętrzynie, a być może nawet i w Bazylice św. Jerzego, położonej niedaleko zamku. Pamiętacie, w której? Byliśmy tam wczoraj?
– Tak, mówiłaś, że to kościół obronny- Olaf był dumny, że udało mu się zapamiętać ważne informacje.
– Właśnie! Otóż był tam więziony człowiek skazany na śmierć za jakieś przestepstwo. Ponoć, gdy dowiedział się o wyroku był tak przerażony, że zaczął się modlić do Matki Boskiej o łaskę. I tak się wydarzyło, że w noc poprzedzającą egzekucję przyśniła mu się właśnie Matka Boża, zostawiła więźniowi klocek drewna i nóż, poleciła wyrzeźbić figurkę i postawić ją na lipie w drodze do Reszla. Rano, gdy sędziowie zobaczyli piękną figurkę i wysłuchali opowieści o tym nocnym objawieniu, uznali to za znak i postanowili uniewinnić i uwolnić skazańca. Ten zaś poszedł szukać lipy. Znalazł ją ponoć cztery dni później właśnie w tym miejscu, gdzie obecnie stoi kościół.
– A gdzie ta lipa? Nie widziałem tam żadnego drzewa?- Olaf zmarszczył brwi.
– Masz rację, lipy już dawno nie ma. Kiedyś ponoć obudowano ją kapliczką. Ludzie doznawali tutaj cudownych łask i uzdrowień. Tak mówią. Jednak nadszedł też czas, kiedy wiara katolicka na tych terenach została zabroniona i wtedy kapliczka została zburzona, a lipa ścięta. Na szczęście, wiele lat później wykupiono ten teren i podarowano go zakonnikom, którzy wybudowali tutaj nową kaplicę i umieścili w niej kopie figury. I tak, z biegiem czasu na miejscu kaplicy stanął kościół.
Wróciliśmy do kampera, który nadal stał samotny na niewielkim parkingu. Mieliśmy z okien piękny widok na jezioro Dejnowa. Rano, tuż po wschodzie słońca obudziły nas ptasie trele i słowo daje, miałam wrażenie, że znajduje się w lesie, a nie na obrzeżach wsi, przy asfaltowej drodze.
Jadąc tutaj od strony Kętrzyna widzieliśmy trzy inne parkingi, jeden nawet w lesie, ale niewielki i musielibyśmy iść z niego do sanktuarium na piechotę, około pół kilometra ulicą bez chodnika. Kolejny parking był położony przy cmentarzu. I tak, zdarzyło już nam się spędzić noc w takich okolicznościach przyrody i nie przerażało nas to, jednak parking o którym tutaj mowa, był położony na wzniesieniu, co sprawiało, że był po prostu bardzo krzywy. Mogliśmy zatrzymać się na parkingu tuż przy samym kompleksie, ale wybraliśmy ten niewielki parking, położony nieco na uboczu, tuż za świątynią.
Nie mogę pominąć wrażenia jakie na nas zrobiło samo sanktuarium. Na zdjęciach nie widać jak majestatyczny jest to obiekt. Obecny kościół został zbudowany na przełomie XVII-XVIII wieku przez jezuitów, a na cały kompleks architektoniczny składa się kościół, klasztor i krużganki. Brzoskwiniowo-różowy kolor elewacji był dla mnie kompletnym zaskoczeniem i choć można się zastanawiać na ile trafna jest taka kolorystyka, to nie można nie docenić absolutnie finezyjnej kompozycji, symbolicznego drzewa lipowego z figurą Madonny w pierwszej kondygnacji, dwóch smukłych wież zwieńczonych pięknymi hełmami i wspaniałej ażurowej bramy prowadzącej na dziedziniec, na którym na postumentach umieszczono rzeźby. Zachwyca też pałacowy charakter krużganków z kaplicami na narożach i krytymi bogato zdobionymi kopułami. Mówi się, że to właśnie ranga i bogactwo zakonu jezuitów przyczyniły się do uświetnienia Świętej Lipki. Do naszych czasów dotrwało naprawdę wiele z barokowych dekoracji. Freski wykonane przez Macieja Mayera i prawie cały zespół zewnętrznych rzeźb, także tych zdobiących fasadę, stworzony połowie XVIII wieku przez Mateusza Poertzela i Krzysztofa Perwangera. Wnętrze kościoła zachwyci każdego. Piękno sztuki baroku zostało ukazane przez ówczesnych znakomitych artystów pracujących na Warmii.
Z racji tego, że właśnie dopiero powoli dobiegał końca marzec nie udało nam się wejść do pobliskiego muzeum, które zgromadziło wiele interesujących eksponatów sztuki sakralnej. Wiele z nich jest związanych z historią Świętej Lipki.
Myślę jednak, że wrócimy tutaj niebawem. Czuję spory niedosyt tego miejsca, jakby niedokończoną opowieść, strony które czekają na wypełnienie…






Oczywiście nie wyczerpałam tematu Świętej Lipki! Jeśli czujesz, że zainteresowałam Cię tym miejscem zachęcam Cię do obejrzenia naszego filmu z Sanktuarium.




Dodaj komentarz